Zawody przeszłości

Żyjemy w niezwykłym świecie, który ulega bardzo szybkim zmianom. Jednym z wyraźnych dowodów nieustających i dynamicznych zmian są zawody, których… już nie ma. Jeszcze nie dawno można było spotkać osoby, które wykonywały zawody zecera, zduna (jeszcze jest spotykany), klikona, repasantki, parasolnika… Ze względu na zmiany obyczajowe, a przede wszystkim – technologiczne, zawody te odeszły do lamusa.

Dawne czasy…

Zecer był osobą, która pracowała w drukarni. Do jej zadań należało tworzenie składu ręcznego lub mechanicznego. Do wykonania składu (służącego następnie do drukowania książek i prasy), zecer używał różnych elementów zecerskich – przede wszystkim metalowych czcionek, które układał w tekst – szpalty, akapity, tabele itp. Obecnie zawód ten zniknął – wynika to z rozwoju komputerów i programów do edycji tekstów, które umożliwiają szybkie i sprawne drukowanie napisanej treści, bez konieczności pracy zecera.

Zdun to osoba, która zajmuje się produkcją i naprawą pieców kaflowych. Obecnie piece takie spotyka się jeszcze w starych domach i kamienicach, często jednak są one przerabiane na ogrzewanie elektryczne, zawód zduna odchodzi więc w zapomnienie.

Podobnie stało się z zawodem klikona, choć profesja ta dotyczy bardziej odległych czasów. Obowiązkiem klikona było wykrzykiwanie ważnych informacji na rynku w mieście – zawód ten był popularny jeszcze przed rozwojem prasy, zanikł więc już bardzo temu. Obecnie w niektórych miejscach klikon działa jako swego rodzaju atrakcja turystyczna.

Co robiła repasantka

Zawód repasantki polegał na zaciąganiu oczek w rajstopach i pończochach. Profesja ta nie mogła się jednak utrzymać w obliczu takiego spadku cen na pończochy i rajstopy – współcześnie bardziej opłaca się zniszczoną odzież wyrzucić i kupić nową, niż inwestować w jej naprawę.

Na podobnej zasadzie odchodzi również zawód parasolnika – parasole są tak tanie, że w momencie zepsucia bez żalu wyrzucamy je do śmietnika i kupujemy nowe. Mało komu przyszłoby przecież do głowy naprawianie parasola, który kosztował 15 złotych.